Wikliniarski staż w Tunezji

25 Lipiec 2025, wyświetleń: 1033,

Szkolenie w ramach projektu „Rzemieślnicy bez Granic”


Wiklina, która łączy – rozmowa z Katarzyną Wachowiak-Szweda, Mistrzynią plecionkarstwa, która przeprowadziła szkolenie w Tunezji w ramach projektu „Rzemieślnicy bez Granic”.


Redakcja: Pani Katarzyno, właśnie wróciła Pani ze szkolenia w Tunezji. Co to było za wydarzenie i jakie miało cele?
Katarzyna: Tak, rzeczywiście w czerwcu przez tydzień miałam przyjemność prowadzić intensywne szkolenie z zakresu plecionkarstwa w miejscowości Ain Drahem w Tunezji. Główne cele były trzy: przekazać wiedzę o technikach plecionkarskich stosowanych w Polsce, nauczyć nowych splotów oraz pokazać, że ten zawód może być nowoczesny i opłacalny – nie tylko związany z tradycyją. Chciałam też, by uczestnicy spojrzeli na swoją pracę z innej perspektywy, bardziej artystycznej i kreatywnej.

Red.: Ilu było uczestników i jakie były ich oczekiwania?
KWS:
W szkoleniu wzięło udział 17 osób, w tym jedna kobieta. Byli to lokalni rzemieślnicy – niektórzy z dużym doświadczeniem, inni z mniejszym, ale wszyscy bardzo chętni do pracy. Program szkolenia był dość elastyczny, bo przed przyjazdem nie wiedziałam, jakimi materiałami będą dysponować uczestnicy. Dzięki temu mogłam na bieżąco dostosowywać tematykę zajęć.

Red.: Jak wyglądał harmonogram szkolenia?
KWS:
Codziennie pracowaliśmy od godziny 8:00 do 14:00. Każdy dzień miał swój temat przewodni. Pierwszego dnia zapoznałam się z uczestnikami szkolenia ale też z dostępnymi  materiałami. Pokazałam prezentację o polskim plecionkarstwie i krótkie filmiki z plantacji wikliny oraz festiwali wikliny. Potem przeszłam do praktycznej nauki podstawowych splotów – rozprowadzanie żeber, splot skośny, zakończenia wężykowe. Drugiego dnia uczestnicy doskonalili techniki wyplatania – wykonywanie ścianek boczny i różnego rodzaju zakończeń. Splot kratkowy i osnowowy zrobiły prawdziwą furorę! Uczestnicy szybko je przyswoili i stworzyli kilka pięknych koszy.

Red.: Szkolenie było bardzo intensywnie. A czy pojawiły się jakieś trudności?
KWS
: Owszem. Największym problemem była jakość wikliny – była źle przetworzona, co utrudniało pracę, szczególnie przy precyzyjnych splotach. Niestety nie mogłam przywieźć wikliny z Polski, co pewnie ułatwiłoby nam zadanie. Ale mimo to uczestnicy byli bardzo zmotywowani – nie narzekali, tylko szukali rozwiązań.


Red.: Czy w programie znalazły się też bardziej nietypowe formy?
KWS:
Tak! Trzeciego dnia zaproponowałam stworzenie dużej formy przestrzennej – serca wiklinowego. Pomysł bardzo się spodobał, a lokalny spawacz wykonał dla nas metalowy stelaż. Wspólnie wyplataliśmy tę konstrukcję przez dwa dni. To serce stanęło później w punkcie widokowym w Ain Drahem jako atrakcja turystyczna.
Pokazałam też, jak robić wiklinowe drzewka i kwiaty – formy dekoracyjne, które mogą być bardzo dochodowe dla tunezyjskich rzemieślników. W czwartek odwiedził nas Minister Turystyki, co było dowodem, że nasze szkolenie i praca zostały zauważone i docenione.

Red.: Co było efektem końcowym szkolenia?
KWS:
Przede wszystkim – ogromna ilość zdobytej wiedzy i umiejętności. Każdy uczestnik stworzył własne kosze różnymi technikami, nauczył się nowych splotów i zakończeń, poznał tajniki przetwarzania wikliny, sortowania a nawet pielęgnacji plantacji. Wspólnie wykonaliśmy też dużą formę przestrzenną – serce – czego początkowo nie planowaliśmy. Na zakończenie wręczyłam certyfikaty, a troje uczestników zostało zaproszonych na Światowy Festiwal Wikliny w Nowym Tomyślu w 2026 roku.

Red.: A jakie są Pani osobiste refleksje po tym wyjeździe?
KWS:
To było piękne i wartościowe doświadczenie. Czułam ogromne wsparcie ze strony uczestników, a przede wszystkim organizatorów – pani Aicha Laamouri  i pani Beya Mahfoudh były niezwykle serdeczne i pomocne. A tłumacz Abdelwaheb Khedimi nie tylko tłumaczył ale również był nieocenioną osobą, pomocną w różnych kwestiach technicznych, organizacyjnych i logistycznych. Dzięki temu w krótkim czasie udało nam się zrealizować bardzo ambitny program i nawiązać prawdziwą współpracę. Czułam, że przekazuję coś ważnego, a jednocześnie sama dużo się uczę.

Red.: Czy są plany na kontynuację takiego projektu?
KWS
: Bardzo bym tego chciała. Warto wrócić do Ain Drahem – tym razem może z lepiej przygotowanym materiałem i większym wsparciem dla lokalnych plantatorów wikliny. Pomoże to rozwinąć ten zawód w regionie i sprawić, że stanie się on bardziej intratny i konkurencyjny. Marzy mi się również wsparcie w zakładaniu lokalnych plantacji wikliny i nauka jej przetwórstwa – wtedy efekty byłyby jeszcze bardziej długofalowe.

Red.: Dziękujemy za rozmowę i gratulujemy wspaniale przeprowadzonego szkolenia, pełnego pasji i inspiracji! Z pewnością stworzenie wiklinowego serca, na długo pozostanie w pamięci mieszkańców Ain Drahem– nie tylko jako dzieło, ale jako symbol współpracy, serdeczności i wspólnego celu. Oczywiście życzymy serdecznie zrealizowania ambitnych planów.
KWS:
Dziękuję serdecznie. Mam nadzieję, że to dopiero początek dłuższej współpracy.

 

Rozmawiała: Bogumiła Frąckowiak

 

 






Ankieta

Sfinansowanie dostosowania strony www do wymogów dostępności WCAG 2.1 AA ze środków NIW

Baner dofinaoswanie strony